Jakie rytuały przejścia powinniśmy zapewnić naszym chłopcom?

Mam kilka propozycji, które – ufam – wykorzystacie w swoim środowisku nie jako lekarstwo, lecz jako magnes; nie jako receptę, lecz jako możliwość, poddaną pod rozwagę waszej rodzinie, klanowi czy społeczności. Do was należy decyzja, jaka forma rytuału najlepiej będzie wam odpowiadać. Chociaż istnieje pewien wspólny zarys rytuałów przejścia, to ich ostateczne kształty mogą być rozmaite. Rytuały przejścia, które proponuję dla wszystkich trzech etapów dojrzewania, opisane są pod koniec poświęconych im rozdziałów (czwarty, piąty i szósty). Można je stosować w każdym odpowiednim momencie życia chłopca. Podstawowym zaleceniem jest jednak stosowanie ich zawsze pod koniec każdego etapu. Proponowane tutaj rytuały przejścia powstały na podstawie badań prowadzonych na trzydziestu grupach historycznych i plemionach, oceny ich wykonalności we współczesnej kulturze oraz próbach przeprowadzania ich wśród młodzieży w ostatnich dziesięciu latach. Mam nadzieję, że klany będą przeprowadzać dwa rytuały przejścia dla chłopców na pierwszym etapie dojrzewania. Pierwszy z nich powinien mieć miejsce w okolicy dziesiątego roku życia chłopca i nieść następujące przesłanie: „Właśnie rozpoczynasz podróż przez okres dojrzewania”. Jest to rytuał przygotowania, który kończy dzieciństwo i uświadamia, że chłopiec znajduje się u progu dojrzewania. Może on przyjąć bardzo prostą formę, na przykład wyjście do restauracji na obiad, rozmowa na temat dojrzewania i dorosłości, stworzenie nowej listy obowiązków, podwyżka kieszonkowego i tym podobnie. Ten rytuał (bądź seria małych rytuałów) przejścia przygotowuje go do następnego etapu życia – wczesnego dojrzewania oraz do ogólnie pojętej rozwojowej podróży w dorosłą męskość.

męskość

RYTUAŁ PRZEJŚCIA PIERWSZEGO ETAPU

W nas wszystkich tkwi wrodzona potrzeba rytuału i potwierdzenia przez społeczność bądź klan, które towarzyszą przechodzeniu z jednego etapu na drugi. Jeśli nie zapewni się młodemu człowiekowi takich rytuałów, zaznaczających przełomowe przejścia rozwojowe podczas dojrzewania, możemy się spodziewać, że stworzy je sobie sam. Jeśli my, starszyzna jego klanu, nie poświęcimy wystarczająco dużo czasu, pomagając mu w odbyciu rytuału, znajdzie sobie powierzchowne, zastępcze sposoby, powielające stereotypy. Może na przykład wykorzystać dziewczynę, obiekt seksualny – pójść z nią do łóżka i stwierdzić, że oto stał się dorosłym mężczyzną, może zrobić nacięcie na swoim pasku. Może też przejąć jakieś zwyczaje dorosłych, na przykład zacząć palić, myśląc, że oto stało się. Może też przyłączyć się do jakiejś grupy przestępczej albo podejmować inne ryzykowne i antyspołeczne zachowania, żeby udowodnić, że dokonało się jego przejście w dorosłość. Rytuał przejścia dorastającego chłopca jest częścią jego rozwoju tak samo, jak menstruacja czy menopauza dla kobiety. Dojrzewanie, wydzielanie testosteronu, rozwój mózgu i presja psychospołeczna są przyczyną powstania w chłopcu energii i instynktownego pragnienia przełomu. Może nim być własnoręczne upolowanie pierwszego jelenia, samotna pięciodniowa wyprawa w góry, poświęcona na post i modlitwę, leżenie na łożu z gwoździami, zabicie wroga narodu, pójście do pracy albo jakiekolwiek inne zdarzenia (zdarzenia) o podstawowym znaczeniu.

Poszukiwanie bliskości

Mówiąc w dzisiejszych czasach „intymna bliskość”, na ogół mamy na myśli związek dwóch dorosłych osób. Tymczasem dla dorastającego chłopca na pierwszym etapie dojrzewania romantyczny związek nie jest najlepszą formą bliskości. Miłości powinien on poszukiwać raczej wśród najlepszych przyjaciół, w związkach z rodzicami i innymi członkami rodziny albo w kontaktach z wychowawcami bądź trenerami. Kiedy chłopiec nie ma wystarczająco wielu urozmaiconych doświadczeń związanych z bliskością bądź jeśli choć jeden z intymnych związków jest w istotny sposób problematyczny, wchodzi w związek romantyczny. Zbyt wcześnie, aby jego rozwijający mózg i emo- cjonalność mogły sobie z tym poradzić. Romantyczna intymność może być na przykład ucieczką przed dominującą matką lub okrutnym ojcem, alternatywną strukturą wzniesioną przez rdzenne „ja”, by obronić się przed bólem. Trzynaście, czternaście lat to jeszcze zbyt wcześnie, by odsuwać się od przyjaciół z powodu jednej dziewczyny. Nastolatek, który wchodzi w romantyczne relacje przed ukończeniem piętnastu, szesnastu lat, najprawdopodobniej nie będzie umiał sobie radzić ze swoim zaangażowaniem i narażony jest na poważne ryzyko – nie tylko pod względem zdrowia seksualnego, ale także rdzennego „ja”. Nawet drugi etap dojrzewania nie gwarantuje pełnej gotowości do takich związków. Fizyczne, poznawcze i emocjonalne zmiany zachodzące w chłopcach nie są jeszcze na odpowiednim etapie. W takim związku grozi im ryzyko przegrania siebie.

Poszukiwanie moralności

Poszukiwanie moralności to dla dorastającego chłopca, a zwłaszcza dorastającego chłopca podczas pierwszego etapu dojrzewania, proces opierający się na metodzie prób i błędów. Będzie eksperymentował z kłamstwami, nie tylko po to, by zobaczyć, jak to jest, ale również przekonać się, kiedy kłamstwo jest dopuszczalne. Może oszukiwać, żeby sprawdzić, czy to źle, czy dobrze. Będzie już potrafił zrozumieć różnicę między poczuciem winy a wstydem. Poczucie winy, w jego głębokim rozumieniu (choćby nawet nie potrafił tego wyrazić słowami), to niezbędna funkcja „ja”, sprawiająca, że ktoś źle się czuje, kiedy zrobi coś złego. Ktoś może czuć się winny po to, by przeprowadzić na sobie operację i poprawić się na przyszłość. Odkryje, że wstyd to zupełnie odrębne zagadnienie: to siła niszcząca samoocenę i rozwój rdzennego „ja”. Odkryje, że moralność poddaje się różnym wpływom, pasuje do każdej grupy, do której się przyłączy. Wielu nastolatków nie odchodzi zbyt daleko od systemu moralnego własnego klanu. Są jednak i tacy, którzy odbiegają od moralności samotnego rodzica czy zbyt pobłażliwego systemu wychowawczego. Jak
zawsze, niezwykle istotne jest, by jakaś struktura klanu stanowiła centrum moralne w życiu chłopca.

zaćma operacje warszawa

Życie leci do przodu

Tymczasem życie idzie naprzód i współczesnym matkom i synom nikt nie pomaga w naturalnym rozstaniu, jakie musi zaistnieć, by można było dalej żyć, by chłopak kontynuował swój emocjonalny rozwój w związkach z matką i innymi kobietami. Zwłaszcza w takich kulturach, gdzie synów i ojców nie łączą wystarczające związki, rozstanie z matką nie prowadzi chłopca do psychologicznie bezpiecznego świata. Szczególnie w kulturze epatującej szowinistycznymi hasłami dojrzewający chłopcy mogą skończyć na zapełnianiu emocjonalnej pustki medialnymi stereotypami, na przejmowaniu szowinistycznego i sek- sistowskiego punktu widzenia, które przesłaniają prawidłowy, męski rozwój. Jak matka może pomóc synowi (i sobie samej) w okresie rozstania? Oto kilka sugestii. Nie patrz na rozstanie syna z matką tylko jak na kwestię relacji między nimi, ale jak na przełom, który angażuje całą rodzinę i klan. Chociaż rozstanie emocjonalne jest w toku, bądź nieustannie gotowa na wspieranie swojego wrażliwego chłopca. Jeśli jest zdenerwowany, pozwól (jeżeli tego potrzebuje), żeby zareagował później, żeby poszedł do swojego pokoju. Kiedy jednak nadejdzie odpowiedni czas, pomóż mu zrozumieć jego uczucia. T&ki proces może zachodzić między matką i synem aż do późnej fazy dojrzewania. Najlepiej, jeśli towarzyszy mu niewiele pouczania. Rola matki polega na zadaniu jednego czy dwóch pytań, a potem na słuchaniu.

szkolenie pierwsza pomoc kraków

Autonomia a relacja matka-syn

Każda matka musi sprostać trudnemu wyzwaniu w związku z rozwojem autonomii swojego syna. „Przed matkami synów stoi do spełnienia niezmiernie trudne zadanie” – pisze dziennikarka Barbara Meltz. „Zbyt duża bliskość prowadzi do wychowania maminsynka. Zbyt mała – do wychowania seryjnego mordercy”. Aczkolwiek Meltz pisze trochę sarkastycznie, to jednak w którymś momencie matki dorastających synów odczuwają ów dylemat. Czy wystarczająco go kocham? Czy nie jestem nadopiekuńcza? Czy go nie zaniedbuję? Może zanadto go kontroluję? Nierzadko matka zadręcza się tymi pytaniami przez długie lata, a potem, kiedy syn jest już dorosłym mężczyzną popełnia błędy, na które jest skazany, zaczyna na nowo nieustanną retrospekcję procesu wychowawczego.
W kulturach naszych przodków już we wczesnym okresie dojrzewania chłopca obowiązywały wyraźnie określone granice. Zaczynał spędzać znacznie więcej czasu z ojcem i innymi mężczyznami, a mniej z matką. Ojciec i inni mężczyźni byli jego nauczycielami, a on praktykował wyznaczanie granic dla swoich przyszłych relacji (jako dorosłego mężczyzny) z matką innymi kobietami. W większości były to granice oparte na rycerskości, szacunku i wsparciu finansowym. Mówiąc inaczej, chłopiec był odpowiednio kierowany w poszukiwaniu własnej autonomii. Od związku matka-syn przechodził do relacji ojciec-syn i wychowawca-uczeń, zamieniał jeden rodzaj związków psychologicznych na inny.

Poszukiwanie autonomii

„Chcę być sobą!” – syczy chłopiec, kiedy mówimy mu, co ma robić. „Zostaw mnie” – warczy.
„Nie rozumiesz mnie. Po prostu nie rozumiesz!” – krzyczy. Bądź zwyczajnie, po cichu, nie robi tego, o co prosimy, pokazując w ten sposób swoją niezależność. Chłopiec przechodzący pierwszy etap dojrzewania zaczyna rozumieć, że nie może „stać się sobą”, jeśli do końca okresu dojrzewania nie zdobędzie autonomii. Nie odnajdzie swojej tożsamości, jeśli nie uwolni się od osób i systemu, które stawały mu na drodze do pełnej, dorosłej tożsamości. Mowa tu, oczywiście, o rodzicach i ich systemach, to znaczy tradycji czy nawet religii. Tak więc podczas pierwszego etapu widzimy już początki buntu. Nieprawidłowe jest pojawienie się całkowitego buntu jeszcze przed drugim etapem. Ogólnie rzecz biorąc, ostry bunt  przeciwko autorytetom rodzicielskim i klanowym w przedziale wiekowym dziesięć-dwadzieścia lat nie jest normalny i jest dowodem na to, że chłopiec poddany jest działaniu znacznego stresu. Bardziej naturalna jest sytuacja, kiedy zbuntowane zachowania rozpoczynają się na pierwszym etapie, ulegają wzmocnieniu na drugim etapie i wyciszają się na trzecim etapie. Gdybyśmy tylko umieli zachować spokój ducha w chwili rozpoczęcia poszukiwania własnej tożsamości przez chłopca, odkrylibyśmy, jak wspaniale ocenia on wartość nas samych, naszych szkół, swoich rówieśników, kultury kobiet, mediów.

Poszukiwanie tożsamości

Podstawowe pytania, które chłopiec w pierwszym etapie dojrzewania zadaje na temat tożsamości, zmieniają się z biegiem lat. Z początku, w wieku dziewięciu, dziesięciu lat, chłopiec nie dba świadomie o swoją tożsamość – zaczyna modelować swoją tożsamość, eksperymentować, uważnie przyglądać się swoim kolegom i członkom rodziny, ale nie są to jakieś konkretne działania. Gdy nadchodzi dojrzewanie, wewnętrzne siły biologiczne pchają go do tego, by stał się mężczyzną jedynym w swoim rodzaju. Zaczyna się poważnie zastanawiać: „Co myślą o mnie inni?” Zaczyna myśleć, które części siebie powinien ukryć, a które pokazywać, aby stać się efektywnym dorosłym.
Można to także wyrazić inaczej: „Czy mimo moich potencjalnych słabości inni zauważą, kim jestem, kim naprawdę jestem? A jeśli tak, to czy będą mnie kochać? Co powinienem zrobić?” Podczas pierwszego etapu dojrzewania naturalna, z początku nieświadoma, wewnętrzna niepewność chłopców (i dziewcząt) staje się coraz bardziej świadoma. Chłopiec gubi pewność siebie, zaczynając sobie zdawać sprawę ze swoich słabości. Jeszcze pięć lat temu, kiedy czuł, że oszukuje w sytuacjach społecznych, uścisk czy dobre wytłumaczenie łagodziło jego ból, głównie dlatego, że rozpraszało jego myśli i pozwalało zapomnieć. Teraz nie potrafi zapomnieć żadnego emocjonalnego bólu swojej tożsamości.

ZMIANY PSYCHOSPOŁECZNE ZACHODZĄCE W CHŁOPCACH PODCZAS PIERWSZEGO ETAPU

Zajmując się zmianami fizjologicznymi, zmianami biochemicznymi w organizmie, rozwojem mózgu, dostosowywaniem się do środowiska szkolnego i rówieśniczego, bez specjalnego wysiłku odkryliśmy cztery zmiany psychospołeczne zachodzące w rdzennym „ja” chłopca podczas pierwszego etapu. Ponieważ są one wzorcem, z którym chłopiec porównuje się również w następnych fazach dojrzewania, poświęcimy im uwagę także w następnych dwóch rozdziałach.
Dojrzewając, nowo ukształtowany młody mężczyzna zadaje sobie cztery podstawowe pytania dotyczące rozwoju rdzennego „ja”: Kim jestem? Kiedy stanę się niezależny? Jakie zachowanie jest dla mnie dobre, a jakie złe? Co to znaczy kochać i jak robić to dobrze? To są pytania dotyczące tożsamości, autonomii, moralności bliskości: JESTEM SOBĄ. Dorastający chłopiec krzyczy: „Jestem sobą! Zwróć na mnie uwagę! Zobacz we mnie człowieka, niezależną osobę, rzeźbiącą swój niepowtarzalny moralny wizerunek niezależnie od odziedziczonej tradycji, godną miłości i wiedzącą, jak kochać!” W okresie dojrzewania chłopiec próbuje określić swoją tożsamość, pokazać swoją autonomię, tak manipulować regułami, aby pasowały do jego niepowtarzalnego „ja”, oraz wnieść ową tożsamość, autonomię i poczucie integralności do związków z innymi w taki sposób, by każdy mógł ujrzeć ukryte części swojego rdzennego „ja”.

Niski poziom testosteronu

Z równie dużym prawdopodobieństwem na pierwszym etapie dojrzewania możemy mieć do czynienia z chłopcem o niskim poziomie testosteronu. Nawet jeśli przejdzie przez okres dojrzewania, nie wykazuje zainteresowania sportem, jego masa mięśniowa jest niewielka, jest mało ambitny pod względem społecznym i tym podobnie. Najprawdopodobniej uda nam się znaleźć chociaż jeden obszar (gry wideo bądź pojedynki słowne), w którym można zobaczyć wpływ testosteronu na jego zachowanie. Są też jednak tacy chłopcy, którzy po prostu nie mieszczą się w „typie testosteronowym”. Oczywiście troszczymy się o nich, o ich piękne natury. Często znajdują sobie małe grono, które ich akceptuje, a unikają większych skupisk chłopców (większe grupy chłopców wymagają więcej agresji/testosteronu) oraz zostają rzecznikami innych, którzy również „nie pasują”. Zdarza się, że matki zastanawiają się, czy powinno się zmuszać ich „syneczków” do jakiegoś sportu. Moim zdaniem, najlepiej jest pozwolić chłopcu na pierwszym etapie dojrzewania podejmować wybrane przez siebie działania. Jeśli chłopiec zmaga się z problemem natury społecznej, emocjonalnej czy jakiejkolwiek innej, sport i inne działania „testosteronowe” wydają się dla niego najlepszym rozwiązaniem, ponieważ zapewniają jemu i całej grupie czynności, na których można się skoncentrować. Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, by gra w tenisa wyrządziła szkodę „wrażliwemu chłopcu”. Natomiast wschodnie sztuki walki, na przykład aikido, mogą dostarczyć mu nowych wyzwań i w dużym stopniu przyczynić się do jego wychowania.

czysta masa mięśniowa